Zaczynamy.
Azjaci. Taaaak U nich było kilku mądrych jak Budda, Sun Tsu, Konfucjusz, Yamamoto i cała masa innych. Kluczowe jednak jest tu słowo było. A teraz? Są jakieś naprawdę ponadprzeciętne mądre jednostki z Azji? Ci najbardziej znani są z “daaawno, daaawno temu w starożytnych Chinach”, wyjątek Yamamoto, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Ktoś mógłby się wyrwać, że Dalej Lama, ale to przecież Budda jest, ktoś kto jest znany od i z czasów “daaawno, daaawno…”. Muszę jednak usprawiedliwić Azjatów. Mieli tylu mądrych przodków, że wystarczy im czerpać z przeszłości, a że leniami nie są to zamiast umysłu wysilają te swoje małe zwinne rączki.
Dobra idziemy dalej.
Murzyni. Martin Luther King…. eeee….. Zulu Chaka? Może jest jakaś znana inteligentna murzynka? Beyonce? Jeśli wszystko ma w d… to z pewnością, sądząc po rozmiarach. Ogólnie słabo wychodzi z tymi czarnoskórymi, ale nikt im nie kazał latać po buszu za słoniami i wyczyniać dzikie tańce. Mogli spokojnie siąść pod drzewem i czekać, aż im na głowę spadnie banan czy coś. W rzekach też im nikt kąpać się nie kazał. Mogli w wannach. Sami sobie winni.
Rdzenni mieszkańcy obu Ameryk. Taaaaak. Nie, jednak nie. Narysowali jakieś bohomazy w górach, żeby biali zastanawiali się, czy oni przypadkiem nie mieli statków i teraz mają zabawę, autochtony sprytne jedne. To samo ze sznurkami pojemnikami bateriami itp. Są genialni w udawaniu mądrych, ale przynajmniej mają świetną zabawę z tego. Potrafią się bawić, za to ich lubię.
Aryjczycy? Mieli te swoje Wspaniałewafle i inne ustrojstwo i rzeczywiście nikt się pod tym względem nie mógł z nimi równać. Tylko jest jeden problem. Ostatniego Aryjczyka widziano w 1945, później zostaki sami Żydzi, zagubione “”śrotki” Marysie ” i niewinne aniołki, po Aryjczykach ślad zaginął.
Żydzi? To samo co z Chińczykami “daaawno…”, a niektórzy nawet uciekli do innego świata.
Czyli kto?
Są tacy. Maria Skłodowska-Curie, Albert Einstein, Krzysztof Kolumb, Gombrowicz, a to tylko bardzo skromny wierzchołek tego Mount Everestu gwiazd. Nikt nie przebije tej rasy, cieszę się, że się ze mną zgadzacie.
Najinteligentniejsza rasa to… imigranci.
Po pierwsze, cześć
Po drugie, wstrętny rasista. Zaraz przyjedzie do Ciebie ekipa z lokalnej GW i stłucze Ci mordę, przynajmniej moralnie.
Po trzecie, puenta mnie rozwaliła
W sumie, sama prawda.
Po czwarte, początek obiecujący…
INFORMACJA DLA WSZYSTKICH POPRAWIŁEM (taką mam nadzieję) OPCJE KOMENTARZY TERAZ NIE TRZEBA PODAWAĆ MAILI. MOJE NIEDOPATRZENIE
Do WiSa:
Trzeba będzie zmusić szare komórki do dalszej pracy :/
Dzięki za zachętę.
Bardziej boję się oberwania torebką/parasolką/laską, niż moralnym kazaniem
Internet jeszcze jest w miarę bezpieczny przed tą pierwszą grupą. Trzeba korzystać póki można.
Witek, Ty lanserze
Imigranci, owszem, byli najinteligentniejszą rasą, zgadzam się. Byli. Teraz sytuacja się odrobinę zmieniła, zachęcam do analizy profilu przeciętnego imigranta do UK, USA czy jakiegokolwiek innego “raju ekonomicznego”. Mówię to jako repatriant, który niejedno widział w tym temacie
Devlin, byli, bo teraz są ich dzieci?
Przypuszczam, że przeciętny imigrant w USA jest Latynosem?
Jednak dużo wybitnych osób “zaświeciło” poza swoimi ojczystymi krajami. Chodzi mi o te najjaśniejsze jednostki. Np. cały świat ceni sobie matematyków z europy wschodniej. W wielu krajów przyjmie z otwartymi rękami osoby po specjalistycznych studiach, niezłe w swoim fachu i znające język. O takich mi chodzi, a nie o “tanią siłę roboczą goniącą za jakimś pieniądzem”, której jest naprawdę dużo i która jest problemem dla wielu państw.
Czemu mnie od lanserów wyzywasz?
Odkąd imigranci są rasą ?
Od kiedy pojawili się na MOIM blogu?
Hehehe..
Witek, jak na początek nieźle.
No… i tutaj paska nie dostaniesz.
A co do tych imigrantów. To nie jest przypadkiem tak, że są najlepiej wypromowaną “rasą”?
vibowit, najlepiej wypromowaną “rasą” są amerykańscy bohaterowie (zwani przez gimofa sprośnymi świnkami
).
W Londynie mają dość imigrantów, w Berlinie Turków w usa miejscami Azjatów i tak dalej i tak dalej…
We Francji chyba nawet były jakieś rozróby z imigrantami i mieszkańcami (dawnych) kolonii na czele…
Witula, co za niespodziewajka!
Ciekawa jestem na jak długo wystarczy Ci zapału do prowadzenia bloga
Nawiązując do tematu posta – wg Twojej tezy to mieszkańcy USA powinni być number one. Przecież Stany, to kraj imigrantów właśnie…
PS. A paski za OT będą?
vero, będą, złote paski, za najlepsze ot. Przyznawane niestety jedynie werbalnie, bo na wizualnie nie starczy mi zdolności komputerskich. Jest tylko jeden warunek. Muszą się owe ot pokazać.
Zapału już brakuje, jednak przychodzą takie noce, że trzeba sobie popisać. Byle tylko nie zabrało pomysłów i starczyło siły.
Wracając do mojej teorii. Chodzi Ci o mieszkańców usa-dzieci dawnych imigrantów? Cóż, ja uważam, że o ile frak dobrze leży w trzecim pokoleniu, o tyle w którymś kolejnym można w ogóle zapomnieć jak leży.
Stąd Cię od lanserów wyzywam, że teraz posiadanie blogaska jest wery super kul wśród nastolatek – zapytaj Barbie
Co do meritum – nie zgadzam się. Obecnie imigranci to tzw peasant’s class, najgorszy sort. Najgorzej wykształceni, imają się najgorszych zajęć. Nie liczę top managamentu, of kors – ale to nawet promil tej imigracji nie jest.